piątek, 31 maja 2013

Faszyn from Facebook


Mam dylemat. Kompletnie mnie nie bawią popularne strony w stylu „Faszyn from Coś Tam” (publikujące zdjęcia „modowych katastrof” uchwyconych na ulicy) i zastanawiam się, dlaczego. Można by uznać, że to moja wina, że jestem nudziarą bez poczucia humoru, ale jest tu na rzeczy coś więcej: te blogi czy fanpage budzą moje, mówiąc wprost, obrzydzenie; postrzegam je jako przejaw tępego naśmiewania się z osób ubogich, starszych, czy chorych psychicznie (na tym ostatnim aspekcie skupię się w tej notce), w dodatku nie w formie abstrakcyjnych żarcików w złym guście, ale brania na cel prawdziwych, nieświadomych niczego ludzi z ulicy. Jakieś takie wyjątkowo niskie, nie?

Wydaje mi się, że mam jeszcze jako takie pojęcie, czemu młode dziewczyny w kozaczkach wrzucają tam zdjęcia innych dziewczyn, mających kozaczki tańsze, z gorszej jakości futerkiem, zalatujące bazarkiem. Jest to jeden z tych przykładów stereotypowo pojmowanej kobiecości, których nie mogę znieść – wydrapywanie sobie wzajemnie oczu, bo tamta się wieśniacko ubrała, a w ogóle to ma lepszy tyłek. Blachara jedna.

Nie znam zbyt dobrze tego świata, ale wydaje mi się do jakiegoś stopnia sprawiedliwy – jedna blachara zrobi zdjęcie drugiej, a tamta będzie się mogła zemścić jutro na mieście (nawet jeśli taka osoba nie wie, kto zrobił jej zdjęcie, ofiara niekoniecznie musi być dobrana precyzyjnie, liczy się sama satysfakcja osiągana przez prymitywnie złośliwy akt) jeszcze bardziej żenującą focią. I sru na fejsika.

Jest możliwość obrony w tej wojnie podjazdowej na focie i komentarze - jest necik, jest kontrola, wiemy co kto napisał i jak wielkiego uszczerbku doznała nasza reputacja. Tak do końca nie rozumiem, jak to się dzieje, że czyjeś mało inspirujące odzienie w porannym autobusie (niekoniecznie w drodze na wielką galę) z co najwyżej tematu ploteczek w kolejce do kasy sklepowej urasta do rangi fenomenu godnego dokumentacji i rozpowszechnienia – ale niech im będzie.

Ale jaki jest sens wrzucania zdjęcia kobiety w średnim wieku, która ubrana jest dziwnie – cholernie dziwnie, skarpetki nie do pary, kurtka sprzed 30 lat, rozpadające się buty, futro nadjedzone przez mole, cokolwiek, łapiecie ten obraz – tak dziwnie, że od razu widać, że „normalny człowiek” by tak nie wyszedł? Nie trzeba być geniuszem, żeby się domyślić, że niechlujny strój, kiedy już zrobimy poprawkę na wszelkich artystów i  ekscentryków, może być ubocznym skutkiem depresji czy innych zaburzeń, niekoniecznie zaś faktu, że ktoś nie przeczytał ostatniej blognotki Kasi Tusk albo nie ma konta na Asosie.

Nie rozumiem tego. Widząc taką osobę na ulicy, ja sama pomyślałabym, że być może ma jakiś problem, może dzieje się z nią coś złego, i – niestety – moją kolejną myślą byłoby to, jak sobie radzi jej rodzina, czy się nawzajem wspierają, czy są przy niej, czy widzą choć czasem cień szansy na to, że kiedyś będzie lepiej, i może to im pomaga wstać rano z łóżka i nie wskoczyć pod tramwaj w drodze do pracy. Nie umiem za żadne skarby świata ustawić się w mentalności człowieka, dla którego pierwszym odruchem jest wyciągnięcie telefonu, żeby powiadomić wirtualny świat o tym, że ha ha, ta stara baba wygląda jak wariatka. Jaka zapuszczona, jaka brzydka, jaka dziwna. Pewnie to z bezguścia albo z lenistwa.

Przychodzi mi do głowy tylko zarys możliwego wyjaśnienia takiego podejścia: po pierwsze, te zdjęcia robią ludzie, którzy nigdy nie przeżyli żadnej większej tragedii rodzinnej i w życiu im nie przyszło do głowy, że dziwaczny strój to niekoniecznie objaw „złego gustu” i „wieśniactwa”. Może nawet i mają w swojej rodzinie taką „dziwną” osobę, ale mama powiedziała, że ciocia Ania ma „nie po kolei” czy wręcz „jest nienormalna”, tak czy owak „nie chodzimy już do niej” i w końcu jakoś kontakt się z nią urwał, i jakoś nie udało się nauczyć szacunku i empatii, i tylko ten stygmat zakorzenił się w głowie na dobre. Oby żyło im się tak bezproblemowo jak najdłużej.

Mam też wrażenie, że tym dzieciakom z telefonem w ręku wydaje się, że wszyscy ludzie na całym świecie są tacy, jak oni: młodzi, zdrowi, pełni życia, tak ogromnie zabawni. Tylko że gdy tak na trzeźwo przeanalizować tę sytuację, to okazują się raczej pozbawieni cienia empatii, wyprani z jakiekolwiek refleksji, może poza tą jedną paniczną myślą, żeby samemu nie stać się ofiarą jednej z takich stron. A szeroko pojmowaną brzydotę, starość, otyłość, dziwaczność należy wyśmiać i wrzucić na fejsika, zanim otworzymy w przeglądarce kolejną kartę i przejrzymy ciuszki na Asosie.



4 komentarze:

  1. Pewnie, że zdarzają się osoby po których widać problemy psychiczne, jednak większość zdjęć przedstawia osoby bez jakiegokolwiek gustu i smaku. Nie chodzi o to, że każdy musi śledzić aktualne trendy, ale gruba laska w legginsach z wystającą podpaską jest śmieszna i już.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś mnie nie przekonuje twierdzenie że coś "jest śmieszne i już", niemniej dziękuję za komentarz. ;)

      Usuń
  2. Ja bym powiedziała, że tak się objawia niska samoocena i paniczna potrzeba uzyskania potwierdzenia, że jesteśmy normalni. W przeciwieństwie do tych dziwnych "nich".

    I nie, gruba dziewczyna w legginsach nie jest śmieszna. I dziewczyna, której się przydarzyła wpadka z podpaską i wszyscy ją od tego czasu nazywają "laska-podpaska" i ona już nie daje rady i pogrąża się w depresji - też nie jest śmieszna.

    btw co to jest Asos?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakaś stronka gdzie robi zakupy Kasia Tusk oraz inne popularne blogerki modowe. ;) Dziękuję za mądry komentarz!

      Usuń