Mam dylemat. Kompletnie mnie nie bawią popularne
strony w stylu „Faszyn from Coś Tam” (publikujące zdjęcia „modowych katastrof”
uchwyconych na ulicy) i zastanawiam się, dlaczego. Można by uznać, że to moja
wina, że jestem nudziarą bez poczucia humoru, ale jest tu na rzeczy coś więcej: te
blogi czy fanpage budzą moje, mówiąc wprost, obrzydzenie; postrzegam je jako
przejaw tępego naśmiewania się z osób ubogich, starszych, czy chorych
psychicznie (na tym ostatnim aspekcie skupię się w tej notce), w dodatku nie w formie
abstrakcyjnych żarcików w złym guście, ale brania na cel prawdziwych,
nieświadomych niczego ludzi z ulicy. Jakieś takie wyjątkowo niskie, nie?
Wydaje mi się, że mam jeszcze jako takie pojęcie,
czemu młode dziewczyny w kozaczkach wrzucają tam zdjęcia innych dziewczyn,
mających kozaczki tańsze, z gorszej jakości futerkiem, zalatujące bazarkiem.
Jest to jeden z tych przykładów stereotypowo pojmowanej kobiecości, których nie
mogę znieść – wydrapywanie sobie wzajemnie oczu, bo tamta się wieśniacko ubrała,
a w ogóle to ma lepszy tyłek. Blachara jedna.
Nie znam zbyt dobrze tego świata, ale wydaje mi
się do jakiegoś stopnia sprawiedliwy – jedna blachara zrobi zdjęcie drugiej, a
tamta będzie się mogła zemścić jutro na mieście (nawet jeśli taka osoba nie
wie, kto zrobił jej zdjęcie, ofiara niekoniecznie musi być dobrana precyzyjnie,
liczy się sama satysfakcja osiągana przez prymitywnie złośliwy akt) jeszcze
bardziej żenującą focią. I sru na fejsika.
Jest możliwość obrony w tej wojnie podjazdowej na
focie i komentarze - jest necik, jest kontrola, wiemy co kto napisał i jak
wielkiego uszczerbku doznała nasza reputacja. Tak do końca nie rozumiem, jak to się
dzieje, że czyjeś mało inspirujące odzienie w porannym autobusie (niekoniecznie
w drodze na wielką galę) z co najwyżej tematu ploteczek w kolejce do kasy
sklepowej urasta do rangi fenomenu godnego dokumentacji i rozpowszechnienia –
ale niech im będzie.
Ale jaki jest sens wrzucania zdjęcia kobiety w
średnim wieku, która ubrana jest dziwnie – cholernie dziwnie, skarpetki nie do
pary, kurtka sprzed 30 lat, rozpadające się buty, futro nadjedzone przez mole,
cokolwiek, łapiecie ten obraz – tak dziwnie, że od razu widać, że „normalny
człowiek” by tak nie wyszedł? Nie trzeba być geniuszem, żeby się domyślić, że
niechlujny strój, kiedy już zrobimy poprawkę na wszelkich artystów i
ekscentryków, może być ubocznym skutkiem depresji czy innych zaburzeń,
niekoniecznie zaś faktu, że ktoś nie przeczytał ostatniej blognotki Kasi Tusk
albo nie ma konta na Asosie.
Nie rozumiem tego. Widząc taką osobę na ulicy, ja
sama pomyślałabym, że być może ma jakiś problem, może dzieje się z nią coś
złego, i – niestety – moją kolejną myślą byłoby to, jak sobie radzi jej
rodzina, czy się nawzajem wspierają, czy są przy niej, czy widzą choć czasem
cień szansy na to, że kiedyś będzie lepiej, i może to im pomaga wstać rano z
łóżka i nie wskoczyć pod tramwaj w drodze do pracy. Nie umiem za żadne skarby
świata ustawić się w mentalności człowieka, dla którego pierwszym odruchem jest
wyciągnięcie telefonu, żeby powiadomić wirtualny świat o tym, że ha ha, ta
stara baba wygląda jak wariatka. Jaka zapuszczona, jaka brzydka, jaka dziwna.
Pewnie to z bezguścia albo z lenistwa.
Przychodzi mi do głowy tylko zarys możliwego
wyjaśnienia takiego podejścia: po pierwsze, te zdjęcia robią ludzie, którzy nigdy
nie przeżyli żadnej większej tragedii rodzinnej i w życiu im nie przyszło do
głowy, że dziwaczny strój to niekoniecznie objaw „złego gustu” i „wieśniactwa”.
Może nawet i mają w swojej rodzinie taką „dziwną” osobę, ale mama powiedziała,
że ciocia Ania ma „nie po kolei” czy wręcz „jest nienormalna”, tak czy owak
„nie chodzimy już do niej” i w końcu jakoś kontakt się z nią urwał, i jakoś nie
udało się nauczyć szacunku i empatii, i tylko ten stygmat zakorzenił się w głowie na dobre. Oby żyło im się tak bezproblemowo jak
najdłużej.
Mam też wrażenie, że tym dzieciakom z telefonem w
ręku wydaje się, że wszyscy ludzie na całym świecie są tacy, jak oni: młodzi,
zdrowi, pełni życia, tak ogromnie zabawni. Tylko że gdy tak na trzeźwo
przeanalizować tę sytuację, to okazują się raczej pozbawieni cienia empatii,
wyprani z jakiekolwiek refleksji, może poza tą jedną paniczną myślą, żeby samemu nie stać się ofiarą
jednej z takich stron. A szeroko pojmowaną brzydotę, starość, otyłość,
dziwaczność należy wyśmiać i wrzucić na fejsika, zanim otworzymy w przeglądarce
kolejną kartę i przejrzymy ciuszki na Asosie.